wolny, myślący facet poszukiwany na gwałt

…jak w temacie..
PS. ciężko będzie. dinozaury wyginęły. zostały tylko bezpłciowe samce z jajkami kruchymi jak lód w czasie roztopów
Opublikowano Bez kategorii, przemyślenia szwarnej czterdziestki | Otagowano , , , | Skomentuj

no i stało się (pierdyknęło)

znów jestem singielką. być może powinnam się z tego powodu cieszyć (wszakże już nie będzie zrzędził, marudził, wymagał, dudrał za uchem), może martwić (znów sama, samotna…). Sama nie wiem jak okreslić mój dzisiejszy stan. Nieważkość. Oczekiwanie na wyprowadzkę eks. Bo nadal w moim syficznym, pełnym brudasów domu siedzi. Mieszkanie już ponoć znalazł. Będzie mu lepiej (‚za 1000 zł mam ful wypas z parkingiem strzeżonym”). Niech idzie. Ciśnie mi się na usta inne określenie, ale nie będę się do jego poziomu zniżała.
Jak to się stało? Najpierw robił się ‚zajęty” (nie mam czasu teraz, widzisz ze pracuję?). Burczał na zadawane pytania. Zrzędził. Narzekał – na wszystko. Na bród, smród, ubóstwo. Na mnie, na cześki, na mnie, na cześki. Na mnie. Na mnie. Na cześki. Bo się w łózku wiercę. Bo bąki przez sen puszczam (on qrwa nie, wcale !!). Bo czytam za dużo. Bo śpię za często. Bo bielizny seksownej nie noszę (a pewnie, ja w seksi bieliźnie a on w rozciągniętych niebieskich gaciach , niedoczekanie). Bo zachowuję się jak 60latka. Bo od dawna mu loda sama nie zrobiłam. Bo go nie dojeżdżałam. Bo… bo…
Bo cześki syfią. Brudzą. Są leniwi. Nie sprzątają tak jak on sobie życzy. Nie sprzątają dokładnie. Sprzątają na opak. Bo komp Starszaka chodzi całą noc. Bo Młodszy ma sieczkę w mózgu. Bo mu piwo Karmi wypili, a w lodówce leżało i trza się było domyśleć że to jego własność. Bo się mu stawiają. Bo mają inne zdanie.
W końcu dojrzałam. Kazałam się spakować i spadać z mojego życia. Raz na zawsze.  Amen !
Opublikowano przemyślenia szwarnej czterdziestki, trudne dobrego początki | Otagowano , , , | Skomentuj

niebyt, nieważkość… lekkość i stoicyzm..

Chciałabym chociaż raz poddać się nieważkości..
Nic nie planować
Niczego nie określać wcześniej.
Wstać, zrobić kawę, odsłonić rolety, spojrzeć na słońce, drzewa, uśmiechnąć się
Wysikać sunię, podlać kwiaty, otworzyć szeroko okna i wpuścić do wnętrza chałupy duuużo świeżego ciepłego powietrza
Włączyć telewizornię na kanale plotkarskim, posłuchać ploteczek.
Ubrać dresik, wsiąść na rower, pojechać na targ. Kupić pietruchę i marchewkę. Pyry i brukselkę.  I schab.
Ugotować obiad. Lekko, spokojnie, od niechcenia.
Iść na spacer.
 
Nic nie musieć. Wąchać kwiatki i mieć wszystko głęboko w dupie.
Marzenie. Moje od 20 lat. Chyba niemożliwe do zrealizowania.
 
Opublikowano Bez kategorii, domowe zaściankowe, przemyślenia szwarnej czterdziestki | Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

dwa stany świadomości

obecnie przeżywam dwa stany…
albo mam mega wielki wkurw (na wszystko – na koty, sukę, chłopa, cześki, pracę, ludzi, klientów, źle zakręconą tubkę od pasty do zębów)
albo jestem rozmemłana i płaczliwa jak niedojda życiowa
Gówniane stany, gówniane…
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | Skomentuj

ręce mi opadają i sił brak

mój młodszy się zakochał.
ot, niby nic dziwnego – 14 latek poznaje w gimnazjum 15 latkę i hormony zaczynają buzować
Ale buzują tak od września bodajże i buzowanie im pasuje cały czas ..
A mnie ręce opadają
Młodszy chce cały czas spędzać z Julką
Julka to, Julka tamto
„Mamo, dlaczego na wigilię nie mogę iść do Julki ? ” (no kurde, dlaczego ? po co spędzać czas z matulą i starszym bratem i dziadkami? Po co? )
„Mamo, przecież to OCZYWISTE że Sylwestra spędzam u Julki” (dlaczego oczywiste? ja się pytam?)
Na moje pytanie czy Julka nie może do nas przyjść na Sylwestra usłyszałam że to absolutnie awykonalne. On jest facetem, on o nią dba i tak jest lepiej.
Na urodziny Julki przytaskał do niej tort (z babcią Zosią w zmowie go upiekli), dorzucił wielki bukiet róż..
Na Gwiazdkę Julka dostała piękną torebkę z Zary, Srary albo innej pieprzonej sieciówki.
Reszta rodziny nie dostała nawet cukierka.
Liczy się Julka. Tylko Julka
Dziewczyna jest fajna, miła ale.. ale…
No właśnie – przecież za chwile okaże się że moje dziecko będzie chciało się wyprowadzić do niej, mieszkać z nią.. Skoro tak się wydarzenia toczą, to …
Jak ich powstrzymać? Jak sprawić by wyluzowali?
Jak zmotywować go do częstszego bywania w domu ? Do powrotów przed 19tą? Do tego by zrozumiał że rodzina jest najważniejsza, że mama się martwi, że Julka jest OK ale równowaga w przyrodzie i życiu być musi?
O niechcianej ciąży nawet nie piszę.. nie chcę o tym myśleć.. Ponoć nie mam się czym martwić bo „my się mamo nie bzykamy”..
Ołje…
Opublikowano domowe zaściankowe, przemyślenia szwarnej czterdziestki | Otagowano , , , , | Skomentuj

Patataj, patataj

oj, zapuściłam się w pisaniu
oj, nie tęskniłam za tym wcale
oj, nie brakowało mi tego ani trochę
dlaczego?
cały ostatni czas spędzam robiąc coś. COŚ
W tygodniu ciężko pracuję…od rana do wieczora w ‚fabryce’, potem wracam do domu u ogarniam to, czego nikt ogarnąć nie potrafi lub nie chce
W soboty zaliczam kurs masażu. Nikt mnie do tego nie zmusił. Sama chciałam. Nie żałuję. Robię coś tylko dla siebie :)
Ale czasu brakuje. Oj brakuje. Czasem mam wrażenie że czas zasuwa trzy razy szybciej niż kiedyś. Pięć razy szybciej.
Budzę się rano, jest poniedziałek.. i za chwilę piątek… i weekend ..
I znów to samo. Wszystko dzieje się jak w jakimś filmie, w którym ktoś dla zabawy włączył ‚przyspieszenie’.
Ludzie się mijają, coś do siebie mówią, uśmiechają się żeby nie wyjść na ignorantów albo głupców ale i tak robią swoje, byle szybciej, byle prędzej, by nie wypaść z rytmu. Patataj, patataj, jak się nie wyrobisz – odpadasz. Patataj
Jest północ, wszyscy oprócz mnie i suni w domu już śpią …
Ja zasnąć nie mogę bo… emocje z dzisiejszego dnia nie znalazły jeszcze ujścia i spokoju nie dają. Sunia nie śpi bo jej pani nie położyła się jeszcze ..
Łazi z kąta w kąt i mruczy niezadowolona..
A ja siedzę, myślę, patrzę na choinkę którą przydałoby się ubrać, spoglądam na koty które śpią zwinięte koło siebie, popijam cytrynówkę made by Bromba i ..i nie wiem jak nauczyć się cieszyć z tego co mam…
Bo tak zakręcona jestem, zabiegana i zaabsorbowana czymś co ponoć ‚ważne’ jest że nie umiem dostrzec tego co blisko mnie :(
Oj, smutna to refleksja… refleksja wysnuta w Wigilię Świąt Bożego Narodzenia….
Opublikowano Bez kategorii, domowe zaściankowe, przemyślenia szwarnej czterdziestki | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

..nie mam już siły bankomatem i zrzędą być :(

bardzo kocham moich synów. wiem, że przez większą część mojego życia to oni byli ideą dla której żyłam. ich wychowanie, szczęście, uśmiech na twarzy, zdrowie…
ale już dziś powoli czuję że nie mam siły. jestem dla nich bankomatem.
„mamo, daj na bluzę.. droga bluza? ale chodzenie w innej to obciach”
„mamo, daj na pizze”, „mamo daj na kurtkę, ta stara już mi się nie podoba”..
mamo daj na piwo, zasponsoruj syna bo wychodzi, mamo skończyły się kosmetyki, mamo, mamo,mamo…
mam dość. chciałabym aby już się usamodzielnili, zamieszkali osobno i dali mi odpocząć. odpocząć od bankomatowania, odpocząć od poprawiania po sprzątaniu po nich (przecież odkurzyłem.. niedokładnie? mamo, czepiasz się), ..odpocząć od przypominania że kurze się same nie wytrą, śmieci nie nabiorą nóg i same nie wyjdą, kuweta kota sama się nie posprząta..
Nie wiem, zawsze chciałam dobrze dla nich. Zawsze mówiłam, tłumaczyłam, pokazywałam co dobre a co złe, pomagałam jak mogłam..
I co? psińco…
Wychowanie dzieci mi jednak chyba nie wyszło :(
Opublikowano przemyślenia szwarnej czterdziestki, spychologia | Otagowano , , , , , , , , | 1 komentarz

The Human Body

dziś dałam się namówić na zwiedzenie wystawy The Human Body
ludzkie ciała spreparowane w taki sposób, aby można było zobaczyć gołym okiem, jacy jesteśmy. 
nie wiem co mam o tej wystawie myśleć. z jednej strony mistrzostwo świata. zwłoki tak spreparowane, że widać WSZYSTKO. jak na dłoni. każdy mięsień z osobna. każde ścięgno. kość i kosteczka. naczynia krwionośne. ścięgna. narządy
i te tłumy zwiedzających.. często gęsto to studenci medycyny, biolodzy, znający anatomię ludzkiego ciała, potrafiący wymieniać nazwy mięśni czy poszczególnych części wnętrza człowieka po polsku, łacinie, według grup tematycznych czy czynności życiowych..
z drugiej strony świadomość, że ludzie za życia sprzedawali swoje ciała, by po latach ktoś je poszatkował jak kawałek drewna, wsadził w odpowiedni roztwór chemiczny by zwłoki (czyt. mięśnie, kości, ścięgna, naczynia krwionośne) zachować. kim byli ci ludzie, których życie zmusiło do sprzedaży ciała? co czuli gdy się sprzedawali? dlaczego zdecydowali się na taki czyn?
wiem, wiedza medyczna stale idzie do przodu, ciągle dowiadujemy się nowych rzeczy, odkrywamy, badamy. aby tak się stało, niezbędna jest wiedza o człowieku, jego budowie i czynnościach fizjologicznych i życiowych. potrzebna jest możliwość dotknięcia i obejrzenia „na żywo” tego czegoś, co da podwaliny wiedzy o nas. 
niemniej jednak nostalgia jest. i przemyślenia. i pytanie, do jakiej granicy zbliży się człowiek aby pod postacią krzewienia wiedzy …zarobić. po prostu zarobić.
wszakże wejściówka kosztuje. w niedzielę to tylko, bagatela.. 60 zł od łba
Opublikowano Podróże małe i duże | Otagowano , , , , , , | 1 komentarz

odbiło mi na stare lata czyli dokształcanie czas zacząć

No odbiło mi i to porządnie
W ubiegłą sobotę po raz pierwszy zjawiłam się na zajęciach z masażu klasycznego i leczniczego. Zajęcia były skromne, większość czasu spędziłam na załatwianiu spraw administracyjno-jakichśtam. Niemniej jednak w najbliższą sobotę, uzbrojona w dresik, ręcznik i duuuużo płynów zaczynamy szkolenie. Na pierwszy rzut idzie ręka. Cała. Ramię, przedramię, łokieć, dłoń etc :)
No i po spędzeniu w taki sposób kilkudziesięciu weekendów będę miała egzamin a po jego pozytywnym zaliczeniu zdobędę papier – specjalisty masażysty. I to będzie pierwszy krok od uwolnienia się od tego, co robię, za czym przepadam średnio i co mi lekko zbrzydło :)
Mówią, że człowiek powinien się przebranżawiać co 10 lat. I się z tą hamerykańską teorią w zupełności zgadzam. Monotonia, powtarzalność zabija w człowieku inwencję. Bezsprzecznie :)
Opublikowano trudne dobrego początki | Otagowano , , | Skomentuj

jesienne zmęczenie

Powoli ogarnia mnie apatia.
Wychodzę do pracy wcześnie rano, wracam wieczorem.
Dnia brakować zaczyna, słońca coraz mniej…czuję że brakuje mi już teraz światła, ciepła..
Co będzie za miesiąc albo dwa? Całkiem już padnę na pysk?
Po powrocie do domu z pracy będę tylko o jednym marzyła – aby wleźć pod kołdrę. W ciszy się zaszyć i czytać ..czytać.. czytać…i spać
Kiedy poczuję coś pozytywnego? :(
Opublikowano przemyślenia szwarnej czterdziestki | Otagowano , | Skomentuj